26 lutego 2013

Rozdział 2

-Jezu serio nie wiesz?
-No nie.
-A wiesz która to jest Nina?
-No wiem.
-No to już dość długo przed twoim przyjazdem do niej podbijałem, ale ona mnie spławiała no ale ja się nie poddaję nigdy no więc cały czas z nią gadałem i chciałem żeby się ze mną umówiła no i się umówiła 2 razy i myślałem, że w końcu zostanie moją dziewczyną i zjawiłeś się ty i podszedłem do niej i zapytałem czy zostanie moją dziewczyną, a ona że nie bo ma kogoś innego na oku no i się dowiedziałem, że to ciebie miała na oku.
-A no tak pamiętam cały czas do mnie podbijała nie miałem chwili spokoju bo cały czas była obok mnie to było dziwne, nawet jej nie lubię. I to dlatego mnie tak nie lubisz?
-Ukradłeś mi dziewczynę!
-Nie ukradłem! To, że ona tak wybrała to nie znaczy, że ją ukradłem!
-Dobra nie unoś się tak bo ci żyłka na czole pęknie. - zaśmiał się.
-Chłopcy dziękuje wam na dzisiaj to tyle. - powiedziała bibliotekarka.
-Do widzenia. - wyszliśmy z biblioteki.
*****************************
Dzisiaj sobota cały dzień w łóżku. Leżałem sobie spokojnie przed laptopem i w pewnej chwili zadzwonił dzwonek pewnie znów jakaś mamy koleżanka. Leżałem dalej nagle ktoś zapukał.
-Proszę. - byłem pewny, że zaraz pojawi się mama, ale to co zobaczyłem to nie była mama. - Zayn co ty tu robisz?
-Byliśmy umówieni pamiętasz? Zadanie z muzyki.
-O kurde zapomniałem.
-No to może szanownie ruszysz tyłek i zrobimy to?
-Ta siadaj. - ogarnąłem łóżko. - To pomyślałeś o kim możemy to zrobić?
-Green Day?
-Yyyy... myślałem raczej o Justinie Bieberze.
-No dobra jak chcesz.
-I miałem pomysł żeby to było takie "przez lata" od jego początków aż do teraz takie "przez lata z Justinem".
-No dobra, a jaka piosenka?
-No Baby.
-Okej to od czego zaczynamy?
-Najpierw jego początki gdzie się urodził gdzie mieszkał kiedy i takie tam.
-Dobra.
Dość długo nad tym siedzieliśmy głównie ja bo on prawie cały czas leżał na moim łóżku. Teraz tylko wydrukować i poprzyklejać na karton.
-Może ruszysz tyłek i mi pomożesz? Bo jak na razie to cały czas leżysz na moim łóżku. - żadnej odpowiedzi. Podszedłem do niego, a on spał. - Zayn! - krzyknąłem on tylko lekko otworzył oczy.
-Czego się drzesz?
-Zasnąłeś.
-Wiem cały czas coś mówiłeś więc zasnąłem. Twój głos działa na mnie usypiająco.
-To niech moja ręka cię obudzi.
-Dobra już drukuj.
-To rusz podobno najładniejszy tyłek w szkole.
-Wiem, że jestem seksi.
-No nie wiem nie gustuje w chłopakach.
Wydrukowałem wszystko i kazałem mu przykleić. Usiadłem przed laptopem i wszedłem na fejsa. Zerknąłem ma niego całe ręce miał poklejone.
-Nawet klejem nie umiesz się posługiwać. - podszedłem do niego i zacząłem przyklejać.
-Odezwał się pan "wiem wszystko najlepiej". - całe poklejone ręce wytarł w moje włosy przez co były całe poklejone.
-Taki jesteś mądry to zobaczymy. - wycisnąłem na rękę trochę kleju.
-Nie zrobisz tego.
-Zakład? - wsmarowałem mu klej we włosy.
-Taki mądry jesteś? - chwycił do ręki czarny marker ja zrobiłem to samo.
Rzucił się na mnie i zaczął rysować po całej twarzy. Miał przewagę siedział na mnie, a ja na oślep rysowałem mu po twarzy.
-Chłopcy pomyślałam, że che wam się pić więc przyniosłam wam picie i ciastka. - Zayn szybko zszedł za mnie. - To ja wam nie będę przeszkadzać.
-Dzięki mamo. - wyszła z mojego pokoju.
-To ja wam nie będę przeszkadzać. Boże jak to musiało wyglądać.
-No. Minę miała zajebistą.
-Ej popisałeś mi T-shirt.
-No sory, ale nie widziałem.
-Dobra mogę gdzieś umyć włosy bo ja muszę wrócić do domu, a mama mnie nie wpuści.
-Haha jasne obok jest łazienka tam wszystko znajdziesz.
-Okej.
Wyszedł, a ja poszedłem do łazienki rodziców. Umyłem włosy, wróciłem do pokoju, a Zayn już tam był, ale zdziwiło mnie to, że był bez koszulki.
-Użyczyłem sobie twojego żelu.
-Spoko, a dlaczego jesteś bez koszulki?
-Była cała brudna i jeszcze oblałem się wodą, pożyczysz mi jakąś? Oddam obiecuję.
-No spoko. - podszedłem do komody i wyciągnąłem biały T-shirt z nadrukiem "I'm sexy and I know it". Założył go za siebie na szczęście byliśmy tej samej budowy.
-I'm sexy and I know it! - krzykną i zaczął tańczyć.
-Cicho ja tu mieszkam.
-Dobra.
-Możemy to skończyć?
-No dobra ja też mam plany.
-A ja jestem zmęczony to zaśpiewajmy to i koniec.
-No dobra, a jakiś podkład czy coś?
-Ja zagram na gitarze.
-Na gitarze? Ty umiesz grać na gitarze?
-Tak.
-Zawsze też chciałem umieć grać.
-No łatwo nie jest, ale tylko na początku.
-Dobra graj.
Wyciągnąłem gitarę i zacząłem grać. Ta piosenka była jedną z ulubionych i znałem słowa zawsze chciałem być gwiazdą, ale jakoś się nie złożyło. Zayn tez znał słowa i to dobrze.
-No to tyle.
-Spoko.
-Nie myślałeś żeby iść do X-factora? - zapytałem.
-Nie, a co?
-No bo dobrze śpiewasz.
-Ty też, dobra spadam.
-A czekaj daj mi swój numer.
-Po co?
-Prześle ci to żebyś coś powiedział.
-Okej.
Wymieniliśmy się telefonami i wyszedł. Poszedłem do siebie i położyłem się przed laptopem.
Zayn
Doszedłem do baru w którym byłem umówiony z chłopakami.
-Siema. - przywitałem się z nimi.
-Cześć. - odpowiedzieli.
-Czy mi się wydaje czy miałeś dzisiaj inną koszulkę? - zapytał Hazza.
-No to nie moje.
-A kogo? - dopytywał.
-Niall'a.
-Co?
-No miałem tu przyjść ubrudzony markerem i mokry?
-To co wyście tam robili?
Opowiedziałem im dlaczego mam jego koszulkę na sobie.
-I co skończyliście?
-Tak.
-I założę się, że on zrobił większość.
-Może...
-Zayn zaproś go tu. - zaproponował Liam.
-Po co?
-Bo znając ciebie nic nie robiłeś więc odwdzięczysz mu się.
-Dobra.
Wyciągnąłem telefon i wykręciłem jego numer.
-Tak?
-Cześć tu Zayn słuchaj może przyjdziesz do baru One jestem ty z chłopakami, na piwo co?
-No chętnie chyba, że znów masz zamiar wysmarować mnie klejem. - zaczęliśmy się śmiać.
-Nie mam przy sobie, ale możesz wziąć.
-Chciałbyś.
-To będziesz?
-Jasne za 20 minut.
-To czekamy.
Rozłączył się. Cały czas chciało mi się z niego śmiać.
-A tobie co tak do śmiechu? - zapytał Liam.
-No z niego się śmieję. - pokazałem na telefon.
-Mam rozumieć, że masz na myśli Niall'a?
-Tak.
-Uuuu... Zayn się zakochał! - krzyknął Harry.
-Pojebało cię! Ja nie jestem gejem!
-Serio? Bo od trzech miesięcy nie masz dziewczyny co w twoim przypadku jest dziwne.
Milczałem. Rzeczywiście długo nie miałem dziewczyny, a Niall ma takie ładne oczy... stop! O kurwa chyba serio jestem gejem. Zrobiłem wielkie oczy z Harry to zauważył.
-Nie mów, że zgadłem?!
-A... y... - chciałem coś powiedzieć Ale nie mogłem.
-O Boże Zayn zakochał się w Niall'u!
-Ciszej baranie. Może tak, może nie.
-Zayn jesteśmy przyjaciółmi man możesz powiedzieć.
-No dobra w sumie sam nie wiem bo wydawał się taki dziwny, ale jest spoko i naprawdę go lubię tylko jak komuś coś powiecie to zabiję was.
-Nie powiemy. - powiedział Louis z ręką na sercu.
-Mam nadzieję.
-Kelnerka 5 piw proszę! - krzyknął Harry.
Niall
Wszedłem do sirotka i poszedłem w stronę stolika chłopaków.
-Cześć. - przywitałem się.
-Cześć. - odpowiedzieli.
-Masz, twoje piwo. - podał mi Harry kufel piwa.
-Dzięki.
Siedzieliśmy tak spokojnie oni już trochę dużo wypili ja próbowałem nie pić dużo.
-Wiem mam pomysł zagrajmy w butelkę na wyzwania. - zaproponował Louis.
-Spoko może być. - zgodził się Hazza.
-Hej możemy się do was dołączyć? - zapytały jakieś trzy niezłe laski.
-Jasne gramy w butelkę gracie z nami na wyzwania. - zaproponował Harry.
-Jasne.
-A i jeszcze jedno jak ktoś nie wykona zadania ma głowę spuszczoną w kiblu.
-Louis ty jak coś wymyślisz. Dobra to zaczynamy panie mają pierwszeństwo. - Harry podał im szklaną butelkę po coli.
Zakręciła mocno i zatrzymało się na Harry'm.
-Pocałuj... - wyciągnęła palec i wybierała pomiędzy nami. - Blondynka.
-Co? - zapytałem z niedowierzaniem. - Chyba się przesłyszałem.
-Nie dobrze usłyszałeś musimy się pocałować.
-Jaja sobie robisz?!
-Niall chcesz żeby ta buźka została spuszczona w klopie? - zapytał Louis.
-Chyba was coś nie ma mowy będziecie mieć kolejny powód do śmiechu.
-Niall jakby tak było to wszyscy jesteśmy gejami bo każdy z każdym się całował. - wyjaśnił mi Zayn.
-No chodź nie peniaj nie ma żadnej różnicy.
Harry wstał i podszedł do mnie. Ja jestem chyba jakiś chory na coś jak to możliwe, że się zgodziłem? Wstałem. Minę na pewno miałem cudowną. Harry przybliżył się do mnie i pocałował.
-Ale z języczkiem! - krzyknęła dziewczyna.
Harry rozchylił usta ja zrobiłem to samo i zaczęliśmy się całować.
-Uuuu... Harry zabaw się. - usłyszałem głos Louis'a.
WTF? O co mu chodzi no niestety zaraz się przekonałem. Zaraz poczułem, że łapie mnie za tyłek tego to już za wiele. Odepchnąłem go od siebie.
-Pogięło cię?
-Wyluzuj. Widać, że jeszcze nigdy się nie całowałeś z chłopakiem.
Usiadłem na swoje miejsce. Teraz Harry zakręcił wypadło na Liam'a.
-Wyjdź na stół i zatańcz coś.
-Dobra.
Wszedł na stół i zaczął odpierdzielać jakąś szopkę. Gdzie tacy ludzie się rodzą? I ja z nimi chodzę do klasy? Zaraz skończył i zakręcił wypadło na Zayn'a.
-Pocałuj Niall'a. Zayn wiemy że tego chcesz.
-Kurwa co ja wam zrobiłem?! - krzyknąłem.
-Uspokój się. Jak nie chcesz to nie musisz.
-No, ale spuszczą ci głowę w kiblu.
-Przeżyje.
-Serio?
-Tak.
-Dzięki.
-Dobra odmawiam możecie mi spuścić głowę w kiblu.
Wszyscy zaczęli wstawać. Ja pierdole sam w to nie wierzę.
-Dobra stop nie spuszczajcie mu głowy w kiblu niech będzie.
-Dzięki uratowałeś mnie teraz by twoje koszulka też została zmoczona.
-Dobra miejmy to z głowy.
Mnie chyba do końca pojebało. Przybliżyłem się do niego z niechęcią i zaczęliśmy się całować. No w sumie Harry miał racje nie ma różnicy. Zayn się chyba wczuł i to bardzo wplótł palce w moje włosy. Wszyscy zaczęli buczeć. Odepchnąłem go lekko.
-Co to było? - zapytałem.
-Co?
-No to wszystko.
-No kazali nam się pocałować no to o co ci chodzi zgodziłeś się!
-Nie pij już więcej.
-Spadaj.
-Kłótnie w związku szkodzą. - Harry zaczął się śmiać.
-To nie było śmieszne.
-Dla mnie tak.
-Dobra nara idę. - wstałem.
-Ej Niall zostań przecież Harry żartował tylko on jak za dużo wypije to mu odwala. - powiedział Liam.
-No dobra sory żartowałem tylko. - puścił mi oczko szczerze zastanawiałem się czy on czasem nie jest gejem, ale nie bo było widać, że zarywa do tych dziewczyn. Zostałem jeszcze.
-To co gramy dalej? - zapytała dziewczyna. - No Niall zostało ci jeszcze tylko dwóch.
-Jak tak to ja nie gram.
-Dobra żartowałam, a może nie.
-Mogę grać jak nie każecie mi się z nikim całować na dzisiaj mam dość.
-Dobra.
Znów zaczęliśmy grać teraz już nie musiałem się z nikim całować. Wszyscy się dobrze bawili. Dochodziła 2 w nocy zaczęliśmy się zbierać Harry, Zayn i Louis byli bardzo pijani Liam mniej on umiał utrzymać się na nogach i jeszcze pomagał im. On wziął Zayn'a i Harry'ego, a ja pomogłem Louis'owi. W pierwszej kolejności jego odprowadziliśmy, a później Harry'ego. Podeszliśmy pod dom Zayn'a.
-Co nie ja nigdzie nie idę, nie idę do domu idę was moi przyjaciele odprowadzić do domu. Ej chwila czemu was jest sześciu jak jest Harry, Louis, Liam i Niall - zaczął wyliczać na palcach. - Ej i chwila od kiedy jest trzech blondynów?
-Zayn troi ci się w oczach do domu już.
-Nie Liam nie do domu trzeba cię odprowadzić ja nie pójdę puki cię nie odprowadzę, a później Niall'a ja jestem starszy i muszę was odprowadzić.
-Niall musimy go wziąć dasz sobie później z nim radę?
-Tak no wymyśle coś.
-Dobra.
Podeszliśmy pod dom Liam'a.
-No to powodzenia.
-Dzięki.
Zayn cały czas się o mnie podpierał.
-Ej Niall, a wiesz, że jesteś zajebistym kolegom? No bo ja wiem, że się słabo uczę, ale ty i tak to zrobiłeś chociaż ci nie pomagałem Liam to by się na mnie darł, że nic nie robię i w końcu bym coś zrobił a ty sam to zrobiłeś jesteś spoko lubię cię.
-Ta nie mów tyle bo zaraz będzie zgon śmierdzisz alkoholem.
-A tak trochę wypiłem.
Podszedłem pod jego dom.
-Idź do domu.
-Nie muszę ciebie odprowadzić ja wrócę sam przecież wiem gdzie jest mój dom nie martw się o mnie.
-Nie był bym tego taki pewny.
Kurna co ja mam teraz zrobić? Dobra przenocuje u mnie. Podeszliśmy pod mój dom on już prawie spał otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Jak najciszej chciałem przejść obok pokoju rodziców ale się nie udało i zaraz mama zjawiła się w drzwiach popatrzyła na Zayn'a i westchnęła.
-No co miałem zrobić zostawić go na ulicy?
-Dobrze, że go wziąłeś.
-Dobra to idę.
Ruszyłem do mojego pokoju. Położyłem go na moim łóżku, a ja poszedłem do toalety. Przebrałem się i wróciłem, a to co zobaczyłem nie wiem czy było bardziej przerażające czy śmieszne. Jego ubrania były na fotelu, a on leżał w samych bokserkach. Chciało mi się śmiać i to bardzo, ale się powstrzymałem. Ułożyłem się w miarę wygodnie na podłodze i zasnąłem.
Obudziłem się i poczułem na plecach przyjemne ciepło czy ja się przeniosłem pod grzejnik? Nie Zayn leżał obok mnie. Wstałem szybko, a on zaraz się obudził.
*************************************************
Jak ja to dawno temu pisałam łał no dodaje żeby przekonać Ewę że będzie fajne ;P Komentujcie :)

23 lutego 2013

Rozdział 1

Niall
-Gej.
I znów się zaczyna. Zayn Malik mój wieczny prześladowca. Rok temu przyprowadziłem się do Londynu z Irlandii bo tata dostał tu dobrze płatną pracę. Nie chciałem zostawiać przyjaciół i dziewczyny, ale musiałem mam z nimi kontakt, ale już nie taki częsty. Zayn i jego koledzy Louis, Harry i Liam zawsze są obok niego. Zayn od pierwszego dnia szkoły zaczął się ze mnie śmiać z tego, że jestem Irlandczykiem i z tego, że jedyny z całej klasy mam blond włosy. To mnie wkurzało no i jeszcze nie dawno doszło stwierdzenie, że jestem gejem. Odkąd się tutaj przeprowadziłem nie miałem dziewczyny, ale po prostu nie chciałem być z kimś zaraz po zerwaniu. No, ale wracając do sprawy Zayn uważany jest za najprzystojniejszego chłopaka w całej szkole i do niego to wszystkie laski zarywają do mnie też trochę, ale ja wszystkie spławiam i dla tego stwierdził, że jestem gejem.
-No co gejusku nic nie powiesz? - spytał i zaczął się śmiać. Nauczycielka gniewnie na niego spojrzała.
Resztę lekcji siedział cicho. To była ostatnia lekcja i dobrze wyszedłem z klasy i kierowałem się do drzwi i obok mnie przeszedł znów on.
-Pedał.
Nie wytrzymałem chwyciłem go za ramię i obróciłem w moją stronę.
-Nie dotykaj mnie pedale!
-To mnie tak nie nazywaj!
-Bo co?
-Bo to.
Byłem wściekły i przywaliłem mu zatoczył się parę kroków do tyłu zaraz zebrała się grupka ludzi obok nas. Otrząsnął się szybko i mi oddał. Byłem taki wściekły, do tej pory jakoś to znosiłem, ale dzisiaj nie mogłem tego znieść. Rzuciłem się na niego. Za chwilę usłyszałem pana od w-f-u, ale nic sobie z tego nie robiłem odciągnął mnie od niego, a jego chwycili jego koledzy.
-Spokój! Co to ma być?! Do dyrektora już i bez gadania!
Ruszyłem przed siebie, a za mną poszedł Zayn. Nie chciałem oglądać jego mordy więc przyśpieszyłem, ale mnie dogonił.
-Jak przez ciebie mnie wywalą to cię zabiję.
-Przynajmniej nie będę musiał cię oglądać.
-Spierdalaj.
Weszliśmy do gabinetu dyrektora.
-Usiądźcie. - posłusznie usiedliśmy w fotelach. - To co robicie jest niedorzeczne  Od samego początku nie mogliście się zrozumieć, ale teraz to jakaś przesada. Niall jesteś wzorowym uczniem, ale przed to muszę niestety obniżyć ci zachowanie. Zayn wiesz co ci grozi w takim przypadku?
-Wiem.
-No właśnie i nie mam innego wyjścia przykro mi muszę cię usunąć ze szkoły.
-Nie może pani. To nie ja, to on zaczął.
-Niall to prawda?
-Ja nie wiem jakim cudem znosiłem to, że on tak do mnie mówił, ale dzisiaj nie wytrzymałem znów mnie tak nazwał no to mu przywaliłem, a on mi oddał.
-Niall wiesz, że przemoc nie rozwiązuje wszystkich problemów.
-A chciałem spróbować.
-Zayn masz szczęście. Podziękuj.
-Temu gejowi?
Znów nie wytrzymałem i już miałem go uderzyć.
-Spokój! Od jutro codziennie zostajecie po szkole na 2h i pomagacie nauczycielom jeśli was o coś poproszą macie to zrobić mam nadzieje, że w ten sposób jakoś się zaprzyjaźnicie.
-Chyba sobie pani żartuje. Nie wiem czy pani wie ale mamy swoje życie prywatne i myśle że on też bo chyba ma jakiegoś chłopaka no i chce się z nim spotkać.
-Kurwa nie rozumiesz ze nie wiem gejem? Odwal się ode mnie co ja ci zrobiłem co?
-Nie udawaj że nie wiesz a zresztą nie mam zamiaru zostawać po szkole.
-No to możesz się z tą szkołą pożegnać.
-Ja... to jest kurwa nie fer ja nie chce z nim siedzieć po lekcjach.
-Masz pecha. Idźcie już bo nie mogą tego znieść.
Wyszliśmy z jej gabinetu. Włożyłem słuchawki do uszu i poszedłem do domu. Była 16:45 spóźnię się do pracy. A tak nie mówiłem pracuje na stacji benzynowej zarabiam na auto i nie źle mi idzie. Wybiegłem z domu i pobiegłem do pracy spóźniłem się 30 minut.
-Niall.
-Przepraszam, wiem że się spóźniłem, ale musiałem w szkole zostać dłużej to się już więcej nie powtórzy.
-Dobrze.
O Boże ja codziennie kończę lekcje o 15 i dwie godziny to do 17 a o 17 zaczynam pracę. O kurwa nie dobrze, no ale może coś wykombinuje. Jak zwykle miałem ze sobą książki bo wracam do domu o 1 i nie mam czasu. Wyjąłem zeszyty i zacząłem odrabiać zadania. Przyszedł klient zapłacić za paliwo więc odłożyłem książki. Ustawiła się kolejka obsłużyłem tych ludzi i zobaczyłem Zayn'a wchodził do sklepu. Schowałem się za ladą i wyszedłem na zaplecze.
-Możesz iść za kasę na chwile? - zapytałem kolegę.
-Muszę wypełnić papiery ty idź.
O Boże dlaczego będzie kolejny powód do śmiania. Podszedłem niechętnie do lady. Zaczął się śmiać.
-Kurwa no nie tego już nie wytrzymam ty tu pracujesz?
-A nie widać? Płacisz czy przyszedłeś się pośmiać.
-Dobra płacę. - podał mi gotówkę. - Jeszcze to. - podał mi miętowe gumy.
-Reszta.
-Dzięki.
-Proszę.
-Nara.
-Cześć.
O łał pierwszy raz nie powiedział do mnie pedał albo gej postępy. Wróciłem do domu przed 2 byłem wykończony. Zasnąłem szybko. Obudziłem była 8 a na 8 15 do szkoły. Ubrałam się szybko i wybiegłem z domu od wczoraj od 13 nic nie jadłem mój żołądek musi coś zjeść! Wbiegłem do szkoły miałem jeszcze trochę czasu. Pobiegłem do sklepiku i kupiłem sobie drożdżówkę. Zadzwonił dzwonek poszedłem do klasy. Przekroczyłem próg a nauczycielka na mnie spojrzała.
-Gej. - usłyszałem za sobą znów on za jakie grzechy.
-Zayn, Niall już każdy w klasie wie co wczoraj się stało.
-Że mu przywaliłem? - zapytał Zayn. Wszyscy zaczęli buczeć.
-Kto komu przyłożył. - powiedziałem znów usłyszałem buczenie w klasie.
-Uważaj sobie. - ostrzegł mnie.
-Bo co? Bo znów lekko mnie dotkniesz? - znów rozległo się buczenie.
Podszedł do mnie i chwycił mnie z bluzę. Odepchnąłem go mocno.
-Spokój! Na moich lekcjach nie będę czegoś tolerowała. Zayn wiesz co cię czeka jak jeszcze raz coś takie zrobisz.
-Wiem.
-Więc się uspokój, a ty Niall widzę, że zaraz to samo będzie z tobą jeśli nie zmienisz swojego zachowania wylecisz stąd razem z Malik'iem. A teraz to co chciałam wam powiedzieć na żądanie pani dyrektor na każdej lekcji do końca roku macie siedzieć w pierwszej ławce razem.
-No chyba panią poje...
-Zayn!
-Zgięło. Ja siedzę z Liam'em nie będę z nim siedział.
-Ja już wole sam siedzieć.
-Bez dyskusji macie usiąść razem.
-Za jakie grzechy? - jęknął Zayn. - A musi być w pierwszej?
-Tak z czasem może będziecie  mogli się przesiąść. Siadać i nie gadać.
Usiadłem niechętnie w jednej ławce z nim. Po prawej stronie na szczęście miałem osobę którą lubię. Pisaliśmy w zeszycie cały czas mnie szturchał ręką.
-Weź tą rękę.
-Sam ją weź.
-Nie widzisz ze mi przeszkadzasz w pisaniu.
-A od kiedy ty piszesz notatki?
-Od dzisiaj z tobą nie da się pogadać więc weź tą rękę.
-Sam ją weź.
-Bierz ją bo ci ją złamię.
-Spróbuj.
-Co się znów dzieje? - zapytała nauczycielka.
-Nie pozwala mi pisać.
-Niall?
-A to moja wina? Ja też nie mogę pisać bo cały czas mi przeszkadza.
-Boże 5 letnie dzieci z was. Niall skoro ty piszesz lewą ręką i usiadłeś po prawej stronie, a ty Zayn piszesz prawą i usiadłeś po lewej stronie to zawsze będziecie mieć takie kłopoty. Zmięcie się miejscami już. - wykonaliśmy polecenie nauczycielki. - I błagam was nie kłóćcie się więcej.
Teraz było lepiej przynajmniej się mnie nie czepiał.
Kolejne lekcje były w miarę do zniesienia. Skończyły się na szczęście, ale teraz 2h w pomaganiu nauczycielom. Poszliśmy do gabinetu dyrektorki.
-Dzień dobry gdzie mamy iść?
-Dzień dobry chłopcy do biblioteki przyszły nowe książki pójdziecie tak pomóc.
-Dobrze.
Poszliśmy do biblioteki. Pani zaraz dała nam zajęcie.  Dużo tego było. Gdybym miał czas to bym sobie coś wypożyczył, no ale teraz jak doszło to, to już na nic nie mam czasu. Wybiła 17 mogłem już wyjść, a raczej wybiec już i tak wiem, że się spóźnię bo o 17 zaczynam biegłem z 20 minut.
-Niall dlaczego się spóźniłeś?
-Bo muszę w szkole zostawać po godzinach. Przepraszam czy można przyłożyć godziny pracy?
-Niall przykro mi, ale muszę cię zwolnić.
-Nie ja coś wykombinuję proszę nie będę się spóźniał.
-Niall to nie chodzi o to, tylko o to że mamy za mało pieniędzy i musimy kogoś zwolnić.
-Aha czyli mnie? Dobra trudno.
-To jest twoja ostatnia wypłata. - podał mi kopertę.
Wyszedłem. I samochodu nie będzie super.

-Zadanie domowe to tak jak siedzicie w ławkach przygotować prezentację na temat jakiegoś zespołu wokalisty czy wokalistki i do tego każda para na przygotować piosenkę i ją zaśpiewać. Dziękuję możecie iść.
Nie dość mi życie dokopało jeszcze mam z nim robić zadanie? Jaja sobie robi?
-Niall czekaj. - odwróciłem się do niego przodem.
-Czego?
-A może tak trochę uprzejmiej? Ja na spokojnie chce z tobą pogadać, a ty już jakbyś mnie chciał zabić.
-Masz coś konkretnego do powiedzenia?
-Właściwie to tak no bo ten jest to zadanie no i umówimy się tak dam ci 2 stówy i zrobisz je.
-Chyba cię pojebało.
-5 stów?
-Nie chce twoich pieniędzy robimy to razem.
-Kurde chce ci dać 5 stów za zrobienie głupiego zadania, a ty nie chcesz?
-Widzisz mnie pieniądze nie uszczęśliwiają.
-Tak, a jak tam w pracy słyszałem że były zwolnienia. - uśmiechnął się głupio.
-Skąd wiesz?
-Bo to należy do mojego  wujka. To jak zrobisz to sam?
-Nie. Nie będę robił czegoś za co ty dostaniesz 5.
-Boże już wole robić to z Liam'em.
-A ja sam, ale niestety muszę z tobą skończyłeś?
-Tak proszę możesz iść. - odsunął się.
-A i mamy na to dwa tygodnie więc kiedy zaczynamy to robić?
-A może tak nigdy nie mam zamiaru tracić czasu na robienie zadania z muzyki i śpiewanie kurde ja nawet nie wiem czy umiem śpiewać.
-To się dowiedz to w sobotę? O 15 u mnie.
-No dobra.
-Pomyśl o kim może być ta prezentacja.
-Dobra.
Znów dzisiaj zostać i znów do biblioteki. Za to, że lekko go uderzyłem. Cały czas po głowie chodziło mi dlaczego on mnie tak nie lubi nie rozumiałem tego to pytanie dręczy mnie od roku i nie mam na nie odpowiedzi, a teraz jest okazja.
-Zayn?
-Hm?
-Bo mam pytanie.
-Jakie?
-Dlaczego ty mnie tak nie lubisz?
-Nie mów, że nie wiesz.
-Nie wiem może mnie oświecisz?
************************************************
Wiem okrutna jestem. To jest pierwszy rozdział nie wiem czy się podoba więc piszcie komentarze bardzo mile widziane :) Jak już pewnie zauważyliście ten blog będzie głównie o Ziall'u wiem na razie jest nudny ale będzie ciekawie :) W dalszych rozdziałach będziecie myśleli że coś mam z głową ale wszystko okej :D Rodzice zdrowi jak by co ;P To jest mój 4 blog miałam go pisać po zakończeniu poprzedniego ale tak nie dodaję a ten napisałam 2 miesiące temu ;P Komentujcie ;P A i pod każdym rozdziałem będą pytania i odpowiadajcie na nie no więc:
1. Jaki będzie powód nienawiści?
2. O kim będzie prezentacja?
3. Czy Zayn polubi Niall'a?
4. Co takie wydarzy się pomiędzy nimi?
Odpowiadajcie ;P